Niewolnictwo ciągle żywe

Nie ma już zakutych w kajdany pracowników kamieniołomu lub plantacji bawełny, ale niewolnictwo w XXI wieku nadal jest zjawiskiem masowym. Większość współczesnych niewolników to przede wszystkim dzieci, a statystyki podawane przez filię Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazują, że dla handlarzy i właścicieli ludzi teraz są najlepsze czasy.

Szacuje się, że obecnie w niewoli przebywa 40.000.000 mln ludzi, z czego większość to niepełnoletni. Jest to blisko 3 razy więcej niż liczba sprzedanych w niewolę od XV do XIX wieku!

Sam proceder również nie był bardziej zyskowny – dziś średnio za niewolnika trzeba zapłacić 450 dolarów, a zyski roczne z jego pracy to nawet 8.000 dolarów rocznie w przypadku skierowania „ludzkiego towaru” do pracy manualnej. Duża część współczesnych niewolników to niewolnice, te zmuszane do prostytucji ocenia się, że przynoszą swoim właścicielom nawet 36.000 dolarów rocznie. O takich zarobkach handlarze i właściciele żyjący w XIX wieku nie mogli nawet marzyć – szacunki Międzynarodowej Organizacji Pracy wskazują, że zarabiali oni 30 razy mniej niż współcześni oprawcy.

Równocześnie ten problem jest całkowicie zapomniany przez społeczeństwa zachodu. W szkołach słyszymy o niewolnikach jedynie na lekcjach historii starożytnej czy ucząc się o wojnie secesyjnej. Stąd wielka rola mediów w nagłaśnianiu tej sprawy. Ostatnio stacja telewizyjna  CNN, we współpracy z Dominiką Kulczyk, przygotowała dokument „Wzburzone Wody” (org. „TroubledWaters”), ukazujący sytuację dzieci zmuszanych do połowu ryb w jeziorze Wolta w Ghanie – jednym z większych sztucznych jezior świata. Dzieci sprzedawane, przez własnych rodziców, nowym właścicielom. często nie znają nawet swojego wieku. Dzień i noc nieletni wypływają na jezioro w cieknących, drewnianych łodziach i zarzucają sieci. Jeżeli te zaplątają się w konary, dzieci muszą nurkować i je oswobadzać. Wile z nich już więcej nie wypływa.

Szacuje się, że w okolicach jeziora pracuje nawet 20.000 dzieci.

Przy tej liczbie pomoc, którą oferują lokalne organizacje do walki z procederem jest kroplą w morzu. Ekipa realizująca reportaż towarzyszyła przez tydzień aktywistom, którzy odbijają dzieci z rąk ich panów. W trakcie dni zdjęciowych udało się uwolnić jedynie (lub aż) 18 dzieci. Osoby walczące z niewolnictwem starają się w pierwszej kolejności pomóc dzieciom, które są ofiarami wyjątkowego okrucieństwa. Wyzwoleńcy trafiają następnie do ośrodka, gdzie otrzymują pomoc i edukację. Ograniczeniem działalności są miejsca, które można zaoferować dzieciom w tym miejscu. Wiele dzieci nie może wrócić do rodziców, gdyż ci odsprzedaliby je ponownie.

Dokument dosadnie uświadamia, że w XXI wieku niewolnictwo niestety nadal ma się dobrze. Reportaż mówi o tym, że lokalny rząd szuka rozwiązania, ale widz i tak pozostaje zakłopotany widząc skalę tego zapomnianego problemu. Widząc codzienne okrucieństwo naprawdę odczuwa się olbrzymią chęć pomocy.

Miłosz Manasterski, dzienikarz, pisarz, Redaktor Naczelny Agencji Informacyjnej.