Czekając na lądowanie

Mieliśmy na Księżycu Pana Twardowskiego, później w podróż “Na srebrny glob” zabrał nas Jerzy Żuławski. Ary Sternfeld z Sieradza tworzył naukowe podstawy kosmonautyki jeszcze przed II wojną światową. Polskie marzenia o podróżach w kosmosie spełniali jednak inni: to Amerykanie wylądowali na Księżycu w 1969 r. Teraz w drodze na naszego naturalnego satelitę jest Bereshit.

Na Księżycu wylądowały dotąd pojazdy kosmiczne Rosjan, Amerykanów i Chińczyków. Wszystko wskazuje na to, że do grona kosmicznych mocarstw dołączy za kilka dni Izrael. 11 kwietnia 2019 r. zaplanowane jest lądowanie izraelskiego statku kosmicznego Bereshit. Nazwa, w języku hebrajskim, jest tytułem pierwszej księgi Tory. Dla chrześcijan to Genezis albo Księga Wyjścia. Przełożone na polski pierwsze słowa Tory i całej hebrajskiej Biblii oznaczają na początku. Aspiracje są więc ogromne, a Bereshit to początek eksploracji kosmosu przez Izrael. Chociaż, że to początek, nie do końca to prawda.

“Izraelski program księżycowy to misja realizowana przez  producenta samolotów, dronów i satelitów Israel Aerospace Industries oraz organizację non-profit SpaceIL” – czytamy w depeszy Agencji Informacyjnej.

I o ile SpaceIL to młoda organizacja, która realizuje swój pierwszy i od razu tak ambitny projekt, to Israel Aerospace Industries o kosmosie sporo już wie. Ten producent samolotów i dronów ma na swoim koncie również konstrukcje szpiegowskich, cywilnych i komunikacyjnych satelitów a nawet udaną rakietę nośną Shavit, która te satelity wynosiła na orbitę. Zdolności izraelskiego przemysłu do budowania rakiet nie powinny nikogo zaskakiwać, jeśli przypomnimy sobie, że kraj ten dysponuje arsenałem jądrowym, który aby był skutecznym odstraszaniem przeciwników, wymaga doskonałego opanowania technologii rakietowej.

O szczegółach lotu dowiecie się więcej z depeszy Agencji Informacyjnej “Bereshit w drodze na Księżyc”. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt kosmicznej podróży izraelskiego statku. Poza przełamaniem barier technologicznych w kategorii kosmicznego low-cost, Bereshit, nie jest wyposażony w szczególną aparaturę badawczą (przynajmniej oficjalnie) i raczej nie dokona przełomowych odkryć.

Bereshit odbywa podróż motywacyjną.

Izrealscy inżynierowie nie kryją, że kosmiczna przygoda jest wyjątkowym spektaklem dla obywateli Izraela, a może nawet dla Żydów na całym świecie. Dlatego SpaceIL tak duży nacisk kładzie na aspekty informacyjne, a partnerem projektu jest profesjonalna agencja reklamowa, której spot promujący start statku jest zresztą naprawdę doskonały.

Na pierwszym zdjęciu sondy wysłanej z kosmosu nie przypadkiem widzimy ustawiony w zasięgu kamery napis pod flagą z gwiazdą Dawida, po angielsku i hebrajsku “Small country, big dreams” (Mały kraj, wielkie marzenia). SpaceIL definiuje swoją misję w dwóch płaszczyznach: jedno zadanie to podróż na Księżyc, drugie to rola edukacyjno-motywacyjna. Udany lot na srebrny glob ma być wzmocnieniem wiary w siebie obywateli Izreaela, wiary w ich możliwości intelektualne i techniczne. I najważniejsze jest w tym oddziaływanie na dzieci i młodzież, które z kosmicznego lotu mają czerpać motywację do studiowania nauk ścisłych.

Księżycowy lot Bereshit to kosmiczny coaching dla przyszłych pokoleń izraelskich inżynierów i naukowców.



“Nie można z całą pewnością wiedzieć, jaka będzie przyszłość zawodów, ale wielu uważa, że ​​80 proc. z nich będzie wymagać wiedzy i umiejętności z matematyki i nauk ścisłych. Jednak obecnie, jako społeczeństwo, nie jesteśmy przygotowani na to zwiększone zapotrzebowanie na wiedzę naukową. Już dziś Izrael stoi w obliczu poważnego niedoboru inżynierów. Liczba naukowców i inżynierów w Izraelskich Siłach Obronnych, środowisku akademickim i sektorze prywatnym nie wystarcza, aby utrzymać przewagę technologiczną państwa Izrael i zachować jego status „narodu start-upów” – tak cytuje komunikat SpaceIL Agencja Informacyjna w depeszy “Bereshit w drodze na Księżyc”

W tej psychologicznej podróży małego państwa na srebrny glob nie może brakować szczególnych znaków-symboli. Te stanowią główny ciężar gatunkowy ładunku statku kosmicznego (aparatura badawcza jak już wspomniałem nie przyczyni się raczej do rewolucyjnych odkryć).

Bereshit na Księżyc wiezie Torę. Zapisaną oczywiście po hebrajsku ale w wersji elektronicznej, bo wysłanie tradycyjnego zwoju mogłoby być dla wielu wyznawców judaizmu kontrowersyjne.

W kapsule czasu na pokładzie Bereshit są zapisane także szczegóły dotyczące lądownika i załogi go budującej; symbole narodowe, takie jak Izraelska Deklaracja Niepodległości, flaga i hymn narodowy Izraela. Lądownik zabiera też pieśni i modlitwy żydowskie, książki o sztuce i nauce oraz literaturę żydowską, informacje o żydowskich odkryciach naukowych i technologicznych oraz wydarzeniach mających wpływ na świat, a także książkę dla dzieci zainspirowana misją SpaceIL na Księżyc. Są również słowniki w 27 językach i encyklopedie.

Pozostaje nam trzymać kciuki za szczęśliwe lądowanie izraelskiego statku na Księżycu i… dalej marzyć.

Biało-czerwona flaga na srebrnym globie?

Jestem bardzo ciekaw, jak Izraelczycy “skonsumują” kosmiczny sukces oddziałując na swoje społeczeństwo. Warto będzie obserwować ten proces, jego zasięg i efekty. Może się okazać, że 100 milionów dolarów na księżycowy bilet, to niezwykła szansa poruszenia ludzkiej wyobraźni po okazyjnej cenie. Czy Polskę stać na podobny wydatek? Albo zapytam inaczej: czy mamy lepszy pomysł, żeby zachęcić młodych Polaków do podejmowania studiów inżynierskich i ambitnych programów naukowo-badawczych? Wiele mówimy o innowacjach, ale nie są one wciąż siłą naszej gospodarki. A Polacy z jednej strony są dumnym narodem, z drugiej zaś strony ciągle brakuje nam wiary w możliwość sukcesu i polskie “to się nie uda” jest wciąż chętnie powtarzane. Lot na Księżyc to jednak coś, co naprawdę przemawia do wyobraźni. Gdyby tak powstał Polski Program Kosmiczny zakładający lądowanie na Księżycu w 2025 roku?

Miłosz Manasterski, Moje Obserwatorium, 3.04.2019 .